Człowiek w wodzie? Nie, nie... Kobieta w wodzie!


Jeszcze by tego brakowało, żeby mi zabraniali! W końcu po to jadę na Gran Canarię. Ponieważ właśnie tam mam tysiące możliwości, by robić wszystko, na co mam ochotę i drugie tysiąc, aby nic nie robić. Ale wybór należy do mnie.
A ponadto, moi drodzy koledzy współpracownicy, jeśli czytacie te słowa, postawmy jedną rzecz jasno: w tym roku nie wykluczam spróbowania kitesurfingu! Wiem, że nie macie pojęcia, czym jest kitesurfing. To modny sport podobny do winsurfingu, tyle że sunie się po wodzie jeszcze szybciej stojąc na specjalnej desce. Tak właściwie to się leci ponad powierzchnią wody.


No cóż, być może takie rzeczy są nie dla was. Możliwe, że zamiast nauki kitesurfingu zdecyduję się na nauczenie surfingu na plaży Las Canteras. Kto powiedział, że surfing to nie jest zajęcie dla dziewczyny?
A przy okazji, aby nie było niedomówień, poza surfingiem i resztą, podczas mojego pobytu również wybiorę się na zakupy. Na Gran Canarii, chłopcy, mam wszystko pod ręką.