Nie mówcie mi o problemach... uciekam na Gran Canarię!
Błagam! Jedynie trzy dni na Gran Canarii. Nie proszę o więcej. Choćby bardzo krótki wypad, by móc się oderwać od pracy i prawdziwie odpocząć. Tak właśnie rozmyślam, siedząc przed komputerem. Marzę, by móc spędzić czas sama ze sobą w jednym z ośrodków Spa na wyspie. Jest ich tak wiele, że za każdym razem, gdy przyjeżdżam, mogę spróbować czegoś nowego. Jakby nie było... nie zamierzam wyrzec się mojej corocznej eskapady do słońca.
Podczas gdy moi koledzy z biura pozostaną tutaj kłócąc się jak zawsze, opatuleni w dziesięć swetrów, ja chcę być na plaży. Chcę się opalać. I to długo. W samym środku stycznia. Leżeć w najdroższym bikini, jakie znajdę w sklepie. Zamówić kompletny zestaw zabiegów upiększających. Talasoterapia, okłady błotne, hydromasaż, sauna, czekoladoterapia i wszystko, na co mi przyjdzie ochota... A komórka niech się pogrąży w całkowitej ciszy!